So Im writting one more time from Portugal... This time in English, because this post is designed especially for my non-polish friends. All of them, who made my last year special and unique. Thank you for your friendship, for time, which we managed to spent together, for bit of your life which you wanted to share with me.
Special thanks for last evening, it will always stay in my mind... And peacock mug will remind me all my great moments in Portugal :)
czwartek, 14 października 2010
wtorek, 12 października 2010
ostatni tydzień/ last week
Właśnie złapałam się na tym, że nie pisałam już prawie miesiąc. Może nie chcąc przywoływać myśli, że coraz mniej czasu mi zostało tutaj. Teraz już tylko tydzień, bo wyjeżdżam 19go. Chcę ten tydzień spędzić celebrując każdą chwilę, wdychając pachnące powietrze, słuchając nawoływania sów na polach i świerszczy w trawie. Ostatni raz na plaży, ostatni raz w estuarium...
Co to są mieszane uczucia? To chęć bycia w wielu miejscach jednocześnie, bo teraz, kiedy lato się skończyło zaczyna być tu znów za spokojnie, więc tak naprawdę cieszę się, że wyjeżdżam ;) Tylko obawa o przyszłość nie daje spokoju...
Pogoda też ostatnio dała znać, że jesień przyszła. Nie nasza polska, ale ta portugalska, co prawda dużo cieplejsza, ale też dająca się we znaki chłodem i wilgocią w domu.
Zeszły tydzień minął lotem błyskawicy, w sobotę przyjechał Bert (poprzedni wolontariusz, z którym spędziłam razem prawie 2 miesiące). Świetnie było razem spędzić te kilka dni, zrobiliśmy wypad na Via Algarviana, na plażę, do Sagres. Poważnie planuje wrócić tutaj w styczniu na pół roku pracować nad atlasem motyli Algarve. Projekt świetny, trochę mu zazdroszczę, jednak bardzo dużo pracy przed nim, nie tylko już przy projekcie, ale przy zdobyciu funduszy, które na razie są gdzieś tam... Mnóstwo organizowania, składania wniosków i kwestowania wśród prywatnych osób. Podziwiam go: tyle w nim energii, zaraźliwej nawet. Ma praktykę wolontariatu przez kilka lat w belgijskiej organizacji ekologicznej, niewątpliwie wiele się tam nauczył. Na naszym polskim podwórku zdecydowanie brakuje tego typu inicjatyw, a na pewno są zbyt mało popularne.
W czwartek pożegnalna kolacja, w sobotę może jakaś ostatnia impreza, zakupy, pakowanie i długa podróż z przystankiem w Liverpoolu i Krakowie...
Nie wiem czy jeszcze coś napiszę z Portugalii, może to mój ostatni post.
Czy było warto? Tak. Zmienił mnie ten rok, mam nadzieję, że będę umiała to co tu zyskałam zachować i wykorzystać w przyszłości.
I didn't write almost all month. Maybe because I didn't want to think how limited is my time here. Now its only one week left, because Im leaving on 19th. I want to spend this week celebrating every moment, smelling aromatic air, listening little owl's calling in the fields and crickets in the grass. Last time on the beach, last time in the eatuary...
Do you know what are mixed feelings? Its a wish to be in two places at the same time. Now summer is finnished and start to be calm here again, so actually Im happy to leave ;) Its just fears for the future makes me anxious.
Recently weather also let us know that autumn is here. Not our polish, gold autumn, but portuguese, warmer but humid, also inside home.
Last week passed so fast. On Saturday previous EVS volunteer, Bert arrived. It was so cool to spend this few days together, we made a walk on Via Algarviana, went to the beach, to Sagres. He plan to come back in January to work on butterfly of Algarve atlas. I think its great project, to be honest I feel a bit jealous :) but its at the same time very brave idea and a lot to do, not only scientific work, but to prepare all project, get a funding, which now is somewhere... A lot of organizing, applying and so on...
On Thursday is my goodbye dinner, saturday maybe some last party, shopping, packing and looong travel with two stops: in Liverpool and Kraków...
Im not sure if Im gonna write something more from Portugal, maybe its my last post.
Was it worth to come here? Yes. Last year changed me a lot, I hope I will be able to keep this what I gained here and use it in the future.
Co to są mieszane uczucia? To chęć bycia w wielu miejscach jednocześnie, bo teraz, kiedy lato się skończyło zaczyna być tu znów za spokojnie, więc tak naprawdę cieszę się, że wyjeżdżam ;) Tylko obawa o przyszłość nie daje spokoju...
Pogoda też ostatnio dała znać, że jesień przyszła. Nie nasza polska, ale ta portugalska, co prawda dużo cieplejsza, ale też dająca się we znaki chłodem i wilgocią w domu.
Zeszły tydzień minął lotem błyskawicy, w sobotę przyjechał Bert (poprzedni wolontariusz, z którym spędziłam razem prawie 2 miesiące). Świetnie było razem spędzić te kilka dni, zrobiliśmy wypad na Via Algarviana, na plażę, do Sagres. Poważnie planuje wrócić tutaj w styczniu na pół roku pracować nad atlasem motyli Algarve. Projekt świetny, trochę mu zazdroszczę, jednak bardzo dużo pracy przed nim, nie tylko już przy projekcie, ale przy zdobyciu funduszy, które na razie są gdzieś tam... Mnóstwo organizowania, składania wniosków i kwestowania wśród prywatnych osób. Podziwiam go: tyle w nim energii, zaraźliwej nawet. Ma praktykę wolontariatu przez kilka lat w belgijskiej organizacji ekologicznej, niewątpliwie wiele się tam nauczył. Na naszym polskim podwórku zdecydowanie brakuje tego typu inicjatyw, a na pewno są zbyt mało popularne.
W czwartek pożegnalna kolacja, w sobotę może jakaś ostatnia impreza, zakupy, pakowanie i długa podróż z przystankiem w Liverpoolu i Krakowie...
Nie wiem czy jeszcze coś napiszę z Portugalii, może to mój ostatni post.
Czy było warto? Tak. Zmienił mnie ten rok, mam nadzieję, że będę umiała to co tu zyskałam zachować i wykorzystać w przyszłości.
I didn't write almost all month. Maybe because I didn't want to think how limited is my time here. Now its only one week left, because Im leaving on 19th. I want to spend this week celebrating every moment, smelling aromatic air, listening little owl's calling in the fields and crickets in the grass. Last time on the beach, last time in the eatuary...
Do you know what are mixed feelings? Its a wish to be in two places at the same time. Now summer is finnished and start to be calm here again, so actually Im happy to leave ;) Its just fears for the future makes me anxious.
Recently weather also let us know that autumn is here. Not our polish, gold autumn, but portuguese, warmer but humid, also inside home.
Last week passed so fast. On Saturday previous EVS volunteer, Bert arrived. It was so cool to spend this few days together, we made a walk on Via Algarviana, went to the beach, to Sagres. He plan to come back in January to work on butterfly of Algarve atlas. I think its great project, to be honest I feel a bit jealous :) but its at the same time very brave idea and a lot to do, not only scientific work, but to prepare all project, get a funding, which now is somewhere... A lot of organizing, applying and so on...
On Thursday is my goodbye dinner, saturday maybe some last party, shopping, packing and looong travel with two stops: in Liverpool and Kraków...
Im not sure if Im gonna write something more from Portugal, maybe its my last post.
Was it worth to come here? Yes. Last year changed me a lot, I hope I will be able to keep this what I gained here and use it in the future.
niedziela, 19 września 2010
centrum ratunkowe
Dziś po południu wybraliśmy się wreszcie do Olhao, gdzie mieści się centrum ratunkowe dla rannych zwierząt, głównie ptaków. Znajduje się ono na terenie parku naturalnego Ria Formosa, który jest terenem chronionym głównie ze względu na dużą różnorodność i liczebność ptaków, szczególnie brodzących, na tym terenie.
Centrum, jak wiele z organizacji pozarządowych, boryka się z problemami finansowymi i brakiem rąk do pracy, jednak w ciągu 1,5 roku od kiedy działają zrobili naprawdę dużo. A trochę przytłaczająca to praca, niczym w szpitalu, kiedy dzień po dniu patrzy się na te słabe, bezbronne ptaki, które powinny szybować w powietrzu. Niektóre z nich nigdy nie będą na tyle sprawne, aby wrócić na wolność.
Today afternoon we went to wildlife rescue center in Olhao, called RIAS. The place is receiving mainly birds, because of closeness to Ria Formosa, which is important area for birds.
This center, like many others is struggling with money problems and not enough staff. Most of people working there are volunteers. Center started to work 1,5 year ago and since that time they have done really good work! And the work is a bit overwhelming, like in hospital, day after day dealing with weak, vunerable birds, which should fly in the sky. They are amazing people who decided to devote their time to do this work! From time to time they organize some acitivities, which you can find on their facebook profile
poniedziałek, 13 września 2010
European Moth Nights
W ubiegły weekend zaczęły się Europejskie Noce Ciem. Podobnie jak BIOBLITZ wydarzenie to ma na celu zarejestrowanie możliwie dużej liczby danych na temat występowania i liczebności Macrolepidoptera (ćmy z grupy 'tych wiekszych') w różnych krajach Europy. W odróżnieniu od Bioblitz tutaj bierze udział raczej wąska grupa specjalistów i entuzjastów, ponieważ identyfikację trzeba wykonać samemu. Więc pułapka w naszym ogrodzie świeci się teraz kilka nocy w rzędu, a ja codziennie od 7 rano mam ręce pełne roboty. Przez 3 dni złapałyśmy w sumie 65 gatunków motyli nocnych, w tym takie piękności jak Hippotion celeiro, Cymbalophora pudica (na zdjęciu obok) i Catocala elocata. Jednak dla nas dużo ciekawszym znaleziskiem był inny motyl nocny, z którego identyfikacją miałyśmy spory problem. Okazało się, że jest to Pseudozarba bipartita, z rodziny Noctuidae, który to gatunek znaleziono w Portugalii po raz pierwszy zaledwie 3 lata temu. Od tego czasu czasami jest rejestrowany w południowej Portugalii: w regionach Alentejo i Algarve. Występuje w południowej Europie. Bardzo się cieszę, że jeszcze przed wyjazdem mam okazję wziąć udział w tej akcji. Dla mnie jest to kolejna możliwość uczestniczenia w ogólnoeuropejskim wydarzeniu. Satysfakcja tym większa, że dane przez nas zgromadzone będą użyte na szerszym polu, razem z danymi z innych krajów.
This year we joined again annual monitoring of Lepidoptera, called European Moth Nights. The trapping was done in our garden during 3 nights: 10.09, 12.09 and 13.09, and moths were collected and identified the following day on sunrise. In total 65 species of macro moths were recorded, including such beauties as Hippotion celeiro, Cymbalophora pudica (photo in the corner) and Catocala elocata.
There was also one very special moth trapped on 12 of September 2010 (first record for Cruzinha), called Pseudozarba bipartita. This species belong to the family Noctuidae and was recorded first time in Portugal 3 years ago. Since that time just few more records were found in southern Portugal: Alentejo and Algarve. It occurs in Southern Europe. We would like to thank Eduardo Marabuto for big help with identification of this species.
Among the moths season definitely had changed, because species typical for autumn were already recorded.
I'm so happy I had opportunity to participate in this event and do identification work!
polskie akcenty
Druga tura polskich turystów przyjechała do Cruzinhi w zeszłym tygodniu :) Na hiszpańskich rejestracjach!!! Te kilka dni było na wysokich obrotach, nałożyło się jeszcze na to moje przeziębione gardło, co wcale nie ułatwiało sprawy... Śmieszne: przeziębić się, co prawda nie w środku lata, ale ciągle przy letnich temperaturach w Portugalii!! Prawdopodobnie złapałam portugalskiego wirusa od Beatriz (córki gospodarzy). Ale mam nadzieję, że mimo wszystko Polacy dobrze się bawili, co prawda za szybko te dni minęły, nie wszystko dało się zobaczyć, nie wszystkiego spróbować, ale smak Portugalii zostanie na jakiś czas w ustach... :)
bioblitz- generalne liczenie
Trochę opóźniam się z pisaniem, to przez ogólny brak czasu, mimo tego, że w Portugalii płynie on swoim rytmem...
W zeszły weekend w naszym estuarium (Ria de Alvor) odbywał sie organizowany od kilku lat w Algarve program BIOBLITZ. W tym roku szczególnie nagłośniony z racji roku bioróżnorodności, program ten ma na celu włączyć lokalną społeczność w monitoring bioróżnorodności. W ten sposób obok naukowej wartości zebranych danych ukazuje bogactwo i zróżnicowanie przyrody, która nas otacza, z czego często nie zdajemy sobie sprawy. Zasadą jest 24 godzinny monitoring możliwie wielu (najlepiej wszystkich) grup organizmów żywych na określonym terenie. Wydarzenie to jest okazją do poznania nie tylko bioróżnorodności, ale także zobaczenie pracy biologów różnych specjalizacji, a także wzięcie czynnego udziału w akcji, ponieważ w większości w liczeniu potrzebna jest pomoc wolontariuszy.
Ponieważ A Rocha jest jedną z aktywniej działających w regionie organizacji ekologicznych mieliśmy 'pod opieką' kilka warsztatów i grup wolontariuszy. Jako, że stowarzyszenie zajmuje się od dawna ptakami, jedna z grup zajęła się liczeniem ptaków brodzących w estuarium Ria de Alvor. Można było także zobaczyć obrączkowanie. Paula i ja zajęłyśmy się ćmami, a Esther motylami. Oprócz tego w naszym ogrodzie pozastawiano pułapki na małe ssaki lądowe. Inne zajęcia obejmowały monitoring fauny i flory wodnej w estuarium, roślin, a także grupy herpetologii i mikologii. Oprócz tego w Alvor swoje stoiska miały organizacje i firmy związane z ekoturystyką, miały miejsce konkurs fotograficzny i skecze grupy teatralnej. Myślę, że zorganizowano tą akcję na całkiem niezłym poziomie. Co ważne, lokalizacja też była dobra, ponieważ Alvor jest dosyć turystyczną miejscowością, co dało możliwość dotarcia do szerszej grupy osób. Zdecydowanie będę śledzić teraz gdzie będzie organizowany BIOLITZ!
I'm bit late with writting. Lack of time, even if in Portugal time has different rythm...
Last weekend there was BIOBLITZ programme in 'our' estuary (Ria de Alvor). This year was special, coz its international year of biodiversity. BIOBLITZ its chance for average people to explore biodiversity around us, unusual ocasion to see how biologists are working and opportunity to see how many creatures is living just next to us. The idea is to find as many species as possible during 24 hours of monitoring in some defined area.
Because A Rocha is one of the most active organizations in area we were leading few activities like bird monitoring in the estuary and ringing in the garden. I helped Paula with moth trapping and Esther had butterflies. Other activities involved botany, micology and herpetology. In Alvor marina there was place for publicity with stands of eco-tour and wildlife companies, some performances. As a touristic place Alvor give a good opportunity to get interest of people who just pass by. I really liked idea of BIOBLITZ and I think its worth to propagate it!
niedziela, 29 sierpnia 2010
noite branca/ biała noc
Wczoraj byliśmy w Loule na imprezie z cyklu Biała Noc. Cała sprawa (poza Rosją oczywiście) zaczęła się w Paryżu w 2001 roku. Jest to festiwal sztuki miejskiej (urban art): koncerty uliczne, spektakle, DJ ze specjalnymi chill-outowymi setami, sklepy ze specjalnymi ofertami i zniżkami na tą noc. I wszystko to na biało, bo noc jest biała do samego rana...
Yesterday we went to Loule to see event called White Night. All thing (except famous white nights in Russia of course) started in Paris in 2001. Its festival of urban art: street concerts, performances, famous DJs playing chill-out music, shops making special offers and discounts for this night. And everything in white, because night is white, until the morning...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)